Jak zadbać o bezpieczeństwo dziecka w podróży, kiedy nie jedziemy samochodem osobowym, a podróżujemy autobusem, pociągiem lub samolotem? Zajmijmy się najpierw samolotem, będzie najprościej.

Środki transportu alternatywne dla samochodu

Samolot, autobus lub pociąg, co z fotelikiem?

Większość linii lotniczych już dopuszcza i zachęca do tego, żeby najmniejsze dzieci i niemowlęta przewozić w fotelikach 0-13 kg. Taki fotelik pełni tam zupełnie inną funkcję. Czy wiele pomoże w sytuacji kiedy dochodzi do katastrofy lotniczej? Troszkę pomoże, gdyż  podczas takiej katastrofy nie damy rady przytrzymać  dziecka własnymi rękami, ale chodzi o znacznie częściej występujące zjawisko niż katastrofa lotnicza, a mianowicie turbulencje.

Dziecko w samolocie, trzymane  na rękach rodzica lub opiekuna, może stać się ofiarą turbulencji. Jeżeli samolot wpadnie w strefę turbulencji, i nagle opadnie w dół, możemy nie utrzymać dziecka siłą własnych rąk.  Może ono wtedy uderzyć w to, co znajduje się nad nami: w luki bagażowe bądź w kabinę samolotu. W każdym bądź razie, będzie poruszać się bezwładnie wewnątrz przedziału pasażerskiego, co może być[betteroffer]… UWAGA: To tylko fragment tekstu. Aby uzyskać dostęp do całości treści niniejszego artykułu na 31 dni i link do zapisania wersji mp3, kliknij w poniższy przycisk Kup teraz.[/betteroffer][betterpay amount=”1.47″ amount_sms=”” button=”images/buynow_2.png” description=”Dostęp do treści artykułu ID 268 foteliki-pod-lupa.pl” validity=”31″ ids=””]
dla niego groźne.

Mam nadzieję, że Państwo tego nie doświadczyli na własnym ciele. Takie turbulencje są, z mojego punktu widzenia, bardzo dobrą nauką dla tych, którzy są przeciwni zapinaniu pasów i mają bardzo rozbudowaną potrzebę wolności. Jeżeli za tę wolność zapłacą uderzeniem w luk bagażowy swoją własną głową, to nauczą się, że wolność jest obszarem do którego dążymy, a powinniśmy skorzystać z wszelkich możliwych środków, by się ochronić. Wolność rozumiana jako wolność „do”, a nie wolność „od”.

A co, jeżeli jedziemy pociągiem? Fotelika tam nie zamontujemy, ale możemy zająć miejsce tyłem do kierunku jazdy. I pamiętajmy o tym, że to nasze kochane babcie rozpowszechniły stereotyp, że tyłem jest jakoś niewygodnie, że to jest miejsce gorsze. Ja wsiadając do pociągu zawsze wybieram miejsce tyłem do kierunku jazdy. I to nie tylko na wypadek katastrofy, ale i ostrego hamowania. Pasażerowie siedzący przodem do kierunku jazdy, i ich bagaże, wędrują siłą bezwładności do przodu, a my sobie spokojnie siedzimy na własnych miejscach, wciskani siłą bezwładności w nasze fotele.

A co z autobusami? Kodeks drogowy zawiesza obowiązek używania fotelików samochodowych dla dzieci, jeżeli podróżujemy autobusem lub taksówką, ale prawa fizyki zawiesić nie da się żadnym rozporządzeniem sejmu lub ministra. Jeżeli zdarzy się wypadek, to nasze ciało zostanie poddane tym samym siłom. Jeżeli nasz autobus uderzy w barierę stałą, typu słup czy bariera drogowa lub inny samochód o tej samej masie, to skutki obrażeń będą takie same, jak wśród osób niezabezpieczonych pasami, podróżujących samochodami osobowymi. Jak się z tym uporać? Obowiązku nie ma.

Możemy tylko polecić jedną z linii – antidotum na tą sytuację – zdawałoby się bez wyjścia – spółka PolskiBus. W autobusach rejsowych linii PolskiBus już niebawem znajdziecie państwo foteliki samochodowe dla dzieci, z których będzie można korzystać podczas podróży tymi liniami ze swoimi dziećmi, które wymagają takiego zabezpieczenia. Mieliśmy okazję współuczestniczyć i konsultować to dla PolskiegoBusa. A zainteresowanych odsyłamy do bardzo ciekawej galerii zdjęć.

Tyle na temat wakacyjnych podróży bez samochodu osobowego. Paweł Kurpiewski  – czekam na wasze pytania i opinie. Zapisz na dysk nagranie w wersji mp3: foteliki_pod_lupa_eksperta_podcast_fotelik_samochodowy_bez_samochodu [/betterpay]