Mamo to ja 08/2012

Miesięcznik „Mamo to ja” numer 8, z sierpnia 2012 r., tekst na stronie 96. „Fotelik na 5 z plusem”. Joanna Karwat pisze, czy wiesz ile gwiazdek dostaje fotelik, który pomyślnie przeszedł testy zderzeniowe i jest najbardziej bezpieczny? Najwyższa ocena to tak jak w szkole piątka. I to jest prawda. Pod tym tytułem zachętą do dalszego czytania jest piękne zdjęcie, piękna dziewczynka ilustrująca słusznej treści artykuł w foteliku wcale nie na 5+, nawet nie na czwórkę, a nawet nie na trójkę.

Miesięcznik dla mam

Mamo to ja – numer z sierpnia 2012

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Trąd, który dotyka chyba wszystkie redakcje miesięczników w Polsce – kupowanie zdjęć na stocku. Zdjęć, które pokazują dzieci w kiepskich fotelikach, źle zapiętych. Zdjęć, które całkowicie nie nadają się do ilustrowania poważnych artykułów z tej dziedziny. Zapraszam redakcję „Mamo to ja”, a także wszelkie inne redakcje (miesięczników, tygodników i wszelkich gazet, zarówno parentingowych jak i motoryzacyjnych, które chcą pisać o fotelikach) –  jeżeli potrzebujecie zdjęć ładnych dzieci w porządnych fotelikach, zwróćcie się do serwisu fotelik.info. Tam osoby odpowiedzialne za kontakt z dziennikarzami uposażą Was bezpłatnie w zdjęcia dobrych fotelików, dobrze zamontowanych, z pięknymi dziećmi, które będziecie mogli legalnie wykorzystać do ilustrowania Waszych artykułów.  Nie będziecie już wprowadzać podprogowo rodziców w błąd.

Pokłosie takiego wizerunku dziecka „zabezpieczonego w foteliku” zbieramy później na inspekcjach fotelików. Niestety  odnajdujemy też później skutki takiej edukacji w ekspertyzach powypadkowych, które wykonujemy. Nie możemy mówić o bezpieczeństwie dzieci ilustrując to zdjęciami dzieci źle zabezpieczonych, w kiepskiej jakości fotelikach. Na zdjęciu ilustrującym artykuł „Fotelik na 5+” mamy źle ustawiony zagłówek, pasy uprzęży spadające z ramion i tak, jak już powiedziałem na wstępie – fotelik, który nawet nie jest na 3.

W samym artykule, dla odmiany – duża porcja bardzo dobrej i rzetelnej wiedzy. Nie da się nie zauważyć, że również mocno opartej o lekturę serwisu fotelik.info, do czego zapraszamy zarówno dziennikarzy piszących w tej tematyce jak i samych rodziców.

Natomiast samej autorce – Pani Joannie Karwat – dziękujemy za wskazanie serwisu fotelik.info jako wartościowego źródła wiedzy. Moim marzeniem jest również, żeby dziennikarze korzystający z artykułów w naszym serwisie jako bazy do pisania własnych tekstów wymieniali go jako materiał źródłowy do danego artykułu, a nie tylko jako miejsce, w którym można znaleźć dodatkowe porady i testy.

Artykuł to, tak jak powiedziałem, duża porcja rzetelnej wiedzy na temat testów zderzeniowych i nie mam tu zbyt wiele do dodania. Może tylko trzy korekty dotyczące testów fotelików. Autorka napisała, że test jednego fotelika to wydatek rzędu 12 tysięcy euro. Ja nie znajduję takiej oferty na rynku. Komplet testów dla jednego fotelika z przedziału 9-18 kg lub 0-13 kg to minimum 24 lub 48 tysięcy euro, więc są to znacznie wyższe kwoty.

Jeżeli chodzi o opis manekinów w sekcji „Jakie manekiny wykorzystuje się podczas testów zderzeniowych” (na stronie 97.), możemy przeczytać, że „podczas testów homologacyjnych używa się prostych manekinów z wypełnieniem z plasteliny.”  Jest to jakieś uproszczenie. Manekiny serii P mają wkładkę wykonaną z plasteliny lub modeliny w brzuchu, do badania nacisków. Ale uogólnianie tego w stwierdzeniu, że mają wypełnienie z plasteliny, czyni rzecz jeszcze mniej poważną, niż ona jest i uogólnienie to jest nierzetelne.  Ostatnia uwaga w tej samej sekcji.  Możemy przeczytać w ostatnim zdaniu, że to dzięki testom wiemy, że niemowlę o wadze 3,1 kg może w chwili zderzenia ważyć ponad 90 kg, i nie ma takiej możliwości by mama utrzymała je na rękach. Rzeczywiście nie ma takiej możliwości, ale wiemy to naprawdę nie dzięki testom zderzeniowym, ale z lekcji fizyki z klasy 7 szkoły podstawowej, bo decyduje o tym parametr zwany przyspieszeniem. Testy pozwalają nam to zmierzyć szkiełkiem i okiem, ale to fizyka decyduje o tym, że tak właśnie jest.

Żeby nie zakończyć jednak krytycznie – wszystkim, którzy chcą przeczytać o testach zderzeniowych i nie wiedzą na ten temat jeszcze nic, serdecznie polecam tekst Pani Joanny Karwat „Fotelik na 5+” w najnowszym wydaniu sierpniowym miesięcznika „Mamo to ja”. Zapraszam także do lektury kolejnych moich wpisów.

Zapisz na dysk nagranie w wersji mp3:

Przegląd prasy – Mamo to ja 08/2012